Odkąd pamiętamy, jednym z naszych marzeń, oprócz lokalnej działalności, była możliwość ratowania psów ze schronisk, które są dla zwierząt piekłem.
Kiedy borykaliśmy się z brakiem własnego miejsca, marzenia te musiały zostać odsunięte na dalszy plan. Od jakiegoś jednak czasu nasza wolontariuszka, we współpracy z grupą działającą w Radysach, rozpoczęła proces wyciągania psów, które ze względu na swój stan psychiczny bądź fizyczny nie mają szans na adopcję. Zgłębiając temat i historię Radys oraz to, że jest tam ok. 3500 psów i brak jest możliwości wolontariatu, zwierzęta przebywają w przepełnionych kojcach, w których z powodu zagryzień, śmiertelność jest bardzo wysoka. Podjęliśmy decyzję o długofalowej pomocy psom z tego schroniska i przeznaczyliśmy jeden z naszych kojców jako stałe miejsce dla „radysiaka”.
Niewiele można zrobić w kwestii zamknięcia tego schroniska ponieważ cena usługi jaką proponuje owe schronisko jest niezwykle atrakcyjna dla miast, które wysyłają tam swoje zwierzęta.
Jeśli jednak los tych zwierząt nie jest Ci obojętny możesz podpisać petycję.
https://secure.avaaz.org/…/Minister_sprawiedliwosci_Zbign…/…
Poniżej przedstawiamy historię uratowanych już przez naszą wolontariuszkę psów. Sami oceńcie czy było warto?
W poniedziałek, jako pierwszy gość naszego kojca zawita szczerozłoty Midas, który od dawna czeka na swoje szczęście. Przedstawimy go wkrótce….
By móc pomagać radysowym bidom potrzebujemy Waszego wsparcia by opłacić transport czy udać się do weterynarza.
Wesprzeć Midasa możecie wpłacając na konto:
66 1160 2202 0000 0002 9795 3643 z dopiskiem „Midas z Radys”