Wolno żyjące niekastrowane kocury! 😥😥😥

„Po co je kastrować, skoro one dzieci mieć nie będą !” Często takie odpowiedzi słyszymy od właścicieli/ opiekunów/karmicieli kotów.
A więc ponownie mówimy, że trzeba kastrować! A dlaczego pytacie. Między innymi zapobiega to walkom kocurów miedzy sobą np. o samice/ terytorium. Podczas walk koty ranią się – często bardzo poważnie (podrapane oczy, uszy, pyszczki, rany często są głębokie i źle się goją doprowadzając do zakażeń). Kocury często „obdarowuja” się między sobą bardzo groźnymi, często śmiertelnymi chorobami! Oczywiście Panowie przekazują to wszystko Paniom podczas kopulacji! One dalej swoim dzieciom…. 🙁 Dramat! Dołączmy do tego brak jakiejkolwiek profilaktyki przeciwpasożytniczej, czy brak szczepień i mamy tragedię gotową! A więc ból, cierpienie, choroby, śmierć…. 😥
Podsumowując. W ciagu 1 tygodnia trafiło do nas 4 Panów.
1 z działek z Wileńskiej z ropniem na łapie, walczy, aby uratować nogę przed amputacją!
2 z ul. Nowowiejskiej z FIV, czyli wirusem nabytego niedoboru immunologicznego to kocia odmiana ludzkiego wirusa HIV. Oznacza, że zwierzę, podobnie jak chory na AIDS człowiek, ma niedobór odporności, zagrażający jego życiu i zdrowiu!
3 z ul. Batalionów Chłopskich z podrapanym pyszczkiem, okiem i kocim katarem!
4 z ul. Żwirki i Wigury w dramatycznej kondycji! Szkielet, oklejony dredami! Jak sie okazało z fenomenalnym charaktere, ale i z mocznicą 😥😥😥
Błagamy KASTRUJCIE swoje zwierzaki w celu zmniejszenia populacji, ale także dla bezpieczeństwa zwierząt prywatnych i wolnożyjących!
Pomóżcie nam pomagać ❤️